Czy „Jezus malusieńki”?

Mam dla Was dziś szczególny wpis.

Poprosiłam mojego Tatę – Pastora Społeczności Chrześcijańskiej, by napisał co znaczą dla niego Święta Bożego Narodzenia i jakie myśli towarzyszą mu w czasie oczekiwania na nie.

Życzę Wam miłej lektury, pełnej refleksji na nadchodzący czas 🙂

 

Myślę, że trudno jest nie zauważyć, co się dzieje dookoła: w sklepach szał zakupów przedświątecznych, na każdym kroku tradycyjne ozdoby, dźwięki kolęd, co chwilę słychać życzenia radości i pokoju, itd. Po prostu sielanka!

A ja, jak co roku zastanawiam się jak wielu z tych ludzi, którzy w tak bardzo radosnych nastrojach oczekują nadchodzących Świąt, zdaje sobie w ogóle sprawę z tego kim naprawdę jest ten „Jezus malusieńki”, to „Dzieciąteczko w żłobie”, o którym śpiewają, i po co w ogóle się narodził.

Jeśli ktoś nie zna Jezusa, jeśli Jezus Chrystus nie jest w centrum jego życia, to święta upamiętniające Jego narodzenie nie mają dla takiej osoby sensu, a przynajmniej nie mogą mieć sensu właściwego! Ludzie, którzy nie idą za Jezusem, którzy nie słuchają Jego głosu, którzy bardziej kochają ciemność niż światłość, ci nie mają powodu do prawdziwej radości! Taki powód mogą mieć jedynie ci, którzy uwierzyli, że Jezus Chrystus jest ich Zbawicielem i wyznali Go swoim Panem!

Świętując pamiątkę Jego Narodzenia powinniśmy pamiętać, że On nie przyszedł na nasz grzeszny, zgubiony świat, tylko po to, aby po prostu się urodzić. Jezus nie pozostał na zawsze niemowlęciem. Około 30-35 lat potem został ukrzyżowany, stając się Barankiem Bożym, który został ofiarowany za grzech świata. Przyszedł właśnie po to, aby ponieść śmierć za nas, to znaczy ZAMIAST nas. A nam żeby zostały przebaczone nasze przewinienia przez wiarę w Niego.

Wierzysz w to? Wierzysz w Niego? Wierzysz Jemu?

Autor: Marcin Zwoliński

Dodaj komentarz